Jeśli ktoś śledził moje komentarze na tych łamach sprzed pół roku, to pamięta, że byłem jednym z tych nielicznych ekonomistów, którzy w odniesieniu do polskiej gospodarki prognozowali, że kryzys światowy co najwyżej może spowodować u nas jej spowolnienie. Szacowałem optymistycznie, że w 2009 r. w przeciwieństwie do bogatych gospodarek tzw. Starej Unii, gdzie mamy do czynienia z recesją, będziemy mieli wzrost PKB na poziomie do 3,5 proc. Niektórzy analitycy i komentatorzy ekonomiczni mówili wówczas, że oszalałem. Jednocześnie wieszczyli u nas gospodarczą katastrofę itp.- jednym tchem dodając, że rząd nic w tej sprawie nie robi. W kwestii działań, a raczej zaniechań rządu RP i ja nie byłem bezkrytyczny. Tymczasem z końcem maja media odtrąbiły gospodarczy sukces. W pierwszym kwartale br. mieliśmy wzrost PKB o 0,8 proc. Wskaźnik ten pokazuje, że jeśli w swych prognozach się pomyliłem, to bardzo niewiele. Nadal pozostając optymistą sądzę, że na koniec roku osiągniemy od 1,7 do 2,5 proc. Na tle innych krajów UE, to jest sukces, choć mógłby być on większy. W tym miejscu przypomnę swoje krytyczne zdanie na temat braku działań ze strony rządu w zakresie łagodzenia społecznych skutków kryzysu światowego z wykorzystaniem funduszy europejskich. Przypomnę, że w budżecie UE na lata 2007 –2013 mamy około 67 miliardów euro, z których jak donoszą media, wykorzystaliśmy dotąd około 3 proc. Jeśli to prawda, choć z różnych stron płyną różne dane, to sukcesem fakt ten trudno już nazwać. Statystycznie rzecz ujmując, co roku z budżetu UE winniśmy wydawać około 9,5 miliardów euro. Ile wydamy w tym roku? Rząd optymistycznie zapowiada, że około 20 miliardów złotych, ale moim zdaniem i to za mało. Nie wystarczy też ,,pakiet antykryzysowy’’.
Wiele firm nadal pozostaje na skraju bankructwa i rośnie bezrobocie. To bardzo negatywne zjawiska wynikające z sytuacji światowej. Uważałem i nadal tak uważam, że polska gospodarka może się jednak obronić, ale jedynie poprzez inwestycje. Zwłaszcza strukturalne. Mamy co budować. Apelowałem więc do rządzących i przy tym pozostaję, aby z pomocą funduszy europejskich uruchomić jak najwięcej inwestycji publicznych. Należy szybciej i mądrzej wydawać unijne środki. I to nawet jeśli wymagałoby to wydawania w tej sprawie dekretów przez prezydenta czy premiera! Bo tylko w ten sposób możemy wyjść z kryzysu zwycięsko, bez większych społecznych strat. A i w kolejnych wyborach Polakom będzie łatwiej i mądrzej wybierać.
Spisał: Krzysztof Spiralski
